Zimowy spacer z dzieckiem

Ujemna temperatura to jeszcze nie powód, by zamykać malucha w czterech ścianach. Przeciwnie – zimowe spacery doskonale hartują dziecko. Trzeba jednak pamiętać o kilku podstawowych zasadach, by śniegowe (lub tylko mroźne) przechadzki nie skończyły się chorobą lub innymi problemami.

Oczywiście – wszystko zależy od wieku malca. Noworodkowi spaceru na mrozie, nawet niewielkim, nikt przy zdrowych zmysłach nie zarekomenduje. Ale już dwu, trzymiesięcznego niemowlaka można zaprosić na krótką (maksymalnie półgodzinną) przejażdżkę nawet, jeśli słupek oscyluje wokół -5 stopni Celcjusza. Ważne jednak, by nie było wiatru, który wzmaga uczucie zimna i sprawia, że mróz faktycznie staje się bardziej dokuczliwy. Spacer nie powinien być zbyt długi – i trzeba pilnować, by dziecko nie zasypiało. Dzieci, śpiąc (nawet ze smoczkiem), mają tendencję do oddychania ustami – zaś na mrozie jest to niewskazane. Jeśli ktoś ma odpowiednio duży balkon, może oczywiście wystawić dziecko na kwadrans czy dwadzieścia minut – np. dwa razy dziennie. Dziecko musi być jednak ubrane równie starannie, co na spacer!

Jak ubieramy niemowlaka i dziecko starsze, które jeszcze nie chodzi? Zasada jest prosta – jedna warstwa więcej, niż ma na sobie dorosły. Dziecko powinno być ubrane na cebulkę, ale również w zimie (a może właśnie szczególnie podczas zimy) ważna jest zasada, by dziecka nie przegrzewać. Czasem, gdy patrzę na mamy – a zwłaszcza babcie – które przy lekkim mrozie wiozą dzieci okutane w grube kombinezony i dodatkowo zawinięte w koce (lub wsadzone w wózkowe śpiwory), zastanawiam się, jakby same się czuły w podwójnych „piekarnikach”. Zwłaszcza, że zima mija, przechodzi w przedwiośnie – z jeszcze zmienną, ale niewątpliwie już niemroźną aurą – a dzieci wcale spacerowych „kreacji” nie zmieniają.

Dziecko, które chodzi – nawet jeśli część spaceru odbędzie w wózku czy na sankach – ubieramy, pod względem liczby warstw, tak samo jak siebie. Body (ważne, by plecy były dobrze chronione), na to cieplejsza bluza, na nogi rajstopy (lub kalesonki z ciepłymi skarpetami) i kombinezon (lub nieprzemakalne spodnie i kurtka). I oczywiście – czapka, dla młodszego dziecka wiązana, dla starszego – niekoniecznie. Ważne, by dobrze przylegała do uszu.

Na ręce – rękawiczki. Dobrze mieć dwie pary, jeśli są to rękawiczki bawełnianie. Na nogi – dobrej jakości buty do połowy łydki. Na zimowych butach nie warto oszczędzać. Powinny być nieprzemakalne i mieć oddychające powłoki – tak by noga się nie pociła i nie zaparzała. Takie buty oczywiście kosztują, ale warto pamiętać, że od przemoczonych i przemarzniętych nóg bierze się większość dziecięcych przeziębień.

Kilkulatek (trzy, czterolatek) który aktywnie korzysta z uroków zimy powinien być ubrany o jedną warstwę mniej niż dorosły. Lub – warstw tyle samo, ale cieńsze. W przypadku dzieci biegających, zjeżdżających na sankach (wspinających się pod górki) szczególnie ważne jest, by się nie pociły. Bawełniana bluzka z długim rękawem, cienki polar, na to nieprzemakalna kurtka z lekkim ociepleniem, bawełniana chustka wokół szyi (lub cienki polarowy szalik), dobra, oddychająca czapka i buty oraz rękawiczki – to odpowiedni strój dla małego sportsmena. Starsze dzieci mogą wychodzić na dwór i bawić się na śniegu nawet przy -10 stopniowym mrozie. Zasada jest jedna: znacznie lepsze są dwa godzinne wyjścia z dzieckiem, niż jedno – dwugodzinne. Na takie dłuższe eskapady dziecko można zabierać, gdy już jest większe – przynajmniej pięcioletnie.

Oczywiście, podczas zimowych spacerów nie można zapomnieć o ochronie skóry, narażonej na działanie mrozu, wiatru i… słońca. Buzię dziecka trzeba koniecznie posmarować kremem ochronnym, odpowiednim dla tej pory roku (ważne, by pozostawiał tłustą, izolującą warstwę). Jeśli przewidujemy dłuższy spacer – dobrze jest zabrać krem ze sobą, i dosmarowywać buzię dziecka. Czerwone policzki nie są oznaką zdrowia! To pierwszy sygnał, że mróz atakuje wrażliwą skórę i może spowodować odmrożenia!

Z tego samego powodu trzeba pilnować, by dziecko cały czas miało na rękach suche (!) rękawiczki. Malutkie dłonie to drugi – po twarzy – obszar, najczęściej atakowany przez mróz. Trzeci – to stopy. W szczególnie zimne dni warto więc dziecku założyć dwie pary cieńszych skarpet. I pilnować, by dziecko nie miało szans na przemoczenie butów.


Anna Kozłowska

Darmowe strony internetowe dla każdego